wtorek, 5 stycznia 2016

O gotowaniu i jego planowaniu

Bo najważniejsze to mieć plan! I ja właśnie wracam do starych nawyków, gdzie od planu wszystko się zaczynało. A mowa tu konkretnie o zakupach 'jedzeniowych'.

Bo najgorzej to robić codziennie małe zakupy w drodze z pracy, tak tylko 'na dzisiaj'. I wtedy pieniążki szybko uciekają i w lodówce nigdy nic ciekawego. Dlatego przyjęliśmy z F. taktykę, że robimy raz na tydzień/dwa większe zakupy. I tu z kolei najgorzej pojechać do większego sklepu bez listy zakupów. Wtedy do koszyka trafia wszystko na co masz ochotę. A koniec końców wracasz do domu, przekładasz wszystko do lodówki, a potem jak coś chcesz ugotować to nie za bardzo jest z czego. 

Dlatego plan musi być. A jak zrobić listę zakupów bez planowania posiłków? Od tego więc trzeba zacząć. Co będziemy jedli przez najbliższy tydzień i na podstawie tego zrobić sensowną listę. Jakiś czas temu już przyjęłam taki system i przyznaję, że sprawdza się świetnie. 

I stąd powrót do tych nawyków. 
Zatem na najbliższe obiady planujemy:
- zupę pomidorową
- rybę z kus-kusem i szpinakiem
- leczo
- kotlety schabowe z soczewicą i brokułami
- zupę ogórkową
- makaron z czerwonym pesto...

Oczywiście to tylko pozycje obiadowe, do tego dochodzą jeszcze owoce, półprodukty do sałatek zabieranych do pracy (pomidory, ogórki itp.) i oczywiście 'coś na ząb' dla F!


A teraz... Kierunek -> zakupy :) Uwielbiam wybierać produkty, z których potem można przyrządzić pyszności i są nie tylko smaczne, ale przede wszystkim zdrowe.

Fakt, takie szczegółowe planowanie zajmuje trochę czasu, ale polecam każdemu, warto poświęcić godzinkę na przemyślane zakupy, niż później bezsensownie kombinować jak zrobić coś z niczego, albo przepłacać w osiedlowym sklepiku.

Polecam!
G.